czwartek, 6 marca 2014

"...kocham to miasto, zmęczone jak ja..."

Często rano przed szkołą robię sobie spacer. Tak, żeby naładować się przed nadchodzącym dniem. Uwielbiam poranki, bo zwiastują coś nowego. Świat budzi się do życia, podobnie jak mój mózg (czyste powietrze robi swoje). Chłonę atmosferę mojego miasta*, ciesząc się chwilą. Mam jedną trasę i zawsze wybieram właśnie tę. Mimo, że Warszawa takich tras ma mnóstwo.

No właśnie, Warszawa. Kochana przez mieszkańców, znienawidzona przez resztę Polski. Ale (ponoć zdania od 'ale' się nie zaczyna... Ale czasem łamię schematy ;) ma wiele do zaoferowania. Trzeba to poczuć i docenić. Przyjezdnym niełatwo, Warszawiacy są już zaprawieni w boju.

Atmosfera Warszawy jest dla mnie wyjątkowa. Wszechobecny zgiełk, który uwielbiam obserwować w każdym momencie dnia. I chwila relaksu, którą kontempluję w licznych parkach. Wtedy też obserwuję ludzi, to chyba jest mój fetysz ;) Muzea, zabytki, kina czy teatry. Restauracje, knajpki, puby czy kluby. Owszem, można to znaleźć w każdym większym mieście, ale te warszawskie są dla mnie szczególne.

 Maciej Margas WARSAW 24H timelapse

Mam multum warszawskich wspomnień.
Pierwsze (i jedyne) spotkanie ze Strażą Miejską w zaciszu warszawskiej starówki (tak tak, nasza starówka ma takie miejsca), było śmiesznie, nawet za bardzo.
Pierwsze piwo na legalu w zadymionej sali jednego z pubów na Powiślu.
Mecz Polska - Czechy w Strefie Kibica (tak naprawdę to pod strefą - zabrakło dla nas miejsca) i powrót do domu, śpiewając z obcymi ludźmi liczne przyśpiewki.
PKiN, w którym łatwo się zgubić (nawet na jednym piętrze, gdzie TAK TRUDNO znaleźć schody).
Premiera w teatrze mojej przyjaciółki (<3), spacer przez centrum, bankiecik, afterek, najdziwniejszy powrót do domu.
Smak piwa i palącego słońca w czerwcowy wieczór nad Wisłą.
Starsza para, którą widuję idąc do szkoły. Zawsze o tej samej porze, zawsze pod rękę.
Panorama miasta, skąpana w słońcu albo za mgłą. Mijam ją codziennie, przejeżdżając jednym z mostów.

Kocham to miasto, bo mam mnóstwo wspomnień z nim związanych. Wspomnień, które są tylko moje. Które kojarzą mi się z Warszawą i z żadnym innym miejscem.
Ludzie, miejsca, chwile. Taka jest moja Warszawa, którą zawsze będę wspominać i kochać.

Miałam pisać o możliwościach i konkretnych miejscach... A zrobiło się nieco sentymentalnie. Ach, ta wena. Ach, to blogowanie. Będąc w temacie Warszawy nie mogę nie wspomnieć o tym filmie. Warsaw Halla - klimatyczny i energetyczny (krótki) film pokazujący Warszawę, która jest tłem dla rolkarzy. Chciałam go pięknie podlinkować, żeby nikt nie przeoczył, ale nie dało rady :( KONIECZNIE obejrzyjcie.

A gdzie Wy mieszkacie? Macie wspomnienia, które rozumiecie tylko Wy?

* Tak naprawdę to mieszkam pod Warszawą, w bezpośrednim sąsiedztwie. Ale (znowu to samo... ;) moje życie w większości toczy się w stolicy. Mam swoje miasteczko i swoje miasto. Zawsze mówili, że od przybytku głowa nie boli... ;) Co nie zawsze jest prawdą, jednak to już inna historia.

4 komentarze:

  1. W Warszawie byłam tylko parę razy - zwykle przyjeżdżam tylko na jakiś koncert i mam zaledwie kilka godzin, żeby coś zobaczyć... ale obiecałam sobie już, że kiedyś pojadę na dłużej i dokładnie poznam stolicę ;)
    Miastami, z którymi mam najwięcej wspomnień są Bytom (bo tu mieszkam), Sosnowiec (bo tam studiuję) i Katowice (bo często tam bywam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz przyjechać na dłużej, bo warto. W Sosnowcu i Katowicach jeszcze mnie nie było, przez Bytom przejeżdżałam. I było... dziwnie :D Nawet nie umiem określić dlaczego.

      Usuń
  2. mieszkałam już w wielu stolicach, Warszawa , Madryt, Paryż . . i z mojego doświadczenia wiem, że ludzie zawsze nienawidzą stolic, zwłaszcza ci z mniejszych miejscowości.. ale to chyba nie przez samo miasto tylko przez ludzi tam zyjących. Bo stolica to w końcu nasza historia, nasza wizytówka na świat, nasze dziedzictwo..
    Ja osobiście warszawę (miasto lubię) ludzie... dobijają mnie " co drugi to WARSZAWIAK dumny a tak naprawdę przyjechał z małej wioseczki całkiem nie dawno, dziś już większość to przyjezdni.. norma, gonitwa za pracą, lepsze studia.. Jedyne co mi się nie podoba w Warszawie to ta architektura! Obok pięknego zabytku galeria handlowa! Rety jak to niszczy urok!
    Zapraszam Cię do obejrzenia mojego bloga, jeśli zechciałabyś zostać na dłużej byłoby mi niezmiernie miło i chętnie się odwdzięczę ! :)

    pozdrawiam cieplutko z Hiszpanii
    www.thegrisgirl.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madryt... Marzenie... :) Z tą niechęcią do stolicy to w sumie racja, w wielu państwach tak jest. Zgadzam się, że spora część mieszkańców to przyjezdni, ale mi nie przeszkadza, że nazywają siebie Warszawiakami - chociaż wiem, że niektórych to wręcz oburza. A co do architektury - wydaję mi się, że jest to nieuniknione. Ja nawet lubię ten miszmasz :)

      Usuń