środa, 30 października 2013

poniedziałek, 14 października 2013

Mała (wielka) rzecz.

Urodziny mam na początku roku. Na swoje tegoroczne - osiemnaste - dostałam najlepszy prezent w życiu. Zadbała o to przyjaciółka. Kilka dni przed wielkim dniem dostałam kopertę z Londynu... Zdziwienie było ogromne, ponieważ przecież nic nie zamawiałam. Oglądałam kopertę tylko kilka chwil... Zobaczyłam pewien adres i już wiedziałam, że to będzie coś!  Co było w środku? List z życzeniami od jednego z ulubionych piłkarzy (John Terry<3 były kapitan reprezentacji Anglii, kapitan Chelsea FC), zdjęcie z autografem i przypinka z herbem klubu. Czytając życzenia miałam łzy w oczach. Przez ułamek sekundy (a nawet dłużej...;) byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, nie potrzebowałam niczego więcej, bo dostałam coś pięknego.

Piszę o tym tylko po to, żeby pokazać, jak wielką radość może sprawić mały gest, który zazwyczaj nic nie kosztuje. Moja przyjaciółka skontaktowała się z moim ukochanym klubem bez większych nadziei, kupiła mi dodatkowy prezent, bo nie liczyła, że pierwszy pomysł wypali. Jednak wypalił, a ja mogłam wtedy góry przenosić. Minęło kilka godzin zanim odkryłam kto tak bardzo mnie kocha i zrobił dla mnie coś takiego, ale do dzisiaj codziennie recytuję sobie w myślach te życzenia i przypominam samej sobie, że życie jest piękne, a radość można czerpać nawet z drobnostek :) Obdarowujcie się, cieszcie tym, a Wasze życie naprawdę stanie się piękniejsze!

piątek, 11 października 2013

Małe wyzwanie.

Dzisiejszy wpis miał być na inny temat, ale do napisania tego tekstu zainspirowała mnie nauczycielka etyki, więc plany się zmieniły. Opowiedziała dzisiaj o ciekawym ćwiczeniu, które może pomóc w rozwinięciu własnych umiejętności, ale też w poznaniu siebie.
Na czym ono polega?
1. Znajdź w książce kucharskiej/internecie przepis - "pierwszy z brzegu", ale taki z którym nigdy wcześniej się nie spotkałaś.
2. Zabierz się do jego wykonania. Zwróć uwagę ile czasu Ci to zajęło.
3. Wypisz na kartce, co zrobiłaś dobrze, a co źle i ile czasu trwało Twoje kucharzenie (w porównaniu z czasem podanym w przepisie).
4. Gotowe danie daj do spróbowania innym, aby poznać opinie.
5. Oceń samą siebie, jednocześnie zastanawiając się co zrobić, żeby następnym razem poszło jeszcze lepiej.

Według mnie jest to z pozoru banalne, ale tak naprawdę bardzo interesujące ćwiczenie. Gotowanie to niby prosta rzecz, ale jak zaczęłam się zastanawiać nad tym z czym w kuchni mam problem, to okazało się, że jest coś takiego. Padło na zupy - wiem, że miałabym z tym trudności, a takie małe wyzwanie sprawiłoby, że musiałabym się przemóc i spróbować coś ugotować. Gotowanie można zastąpić także inną czynnością, ale nie zapominając o spisaniu co poszło dobrze/źle itp.

Myślę, że każdy z nas przy okazji takiego zadania powinien wejść w głąb siebie i zastanawiać się nad tym, co mu poszło dobrze czy źle i wyciągnąć z tego jakieś wnioski. W końcu rozwijanie własnych umiejętności jest bardzo przyjemne i zarazem przydatne... ;)