piątek, 20 września 2013

Gdzie byłam, jak mnie nie było.


No właśnie… Nie napisałam niczego od kilkunastu dni. Z kilku powodów. Po części brak czasu, ale trochę też brak inspiracji. Zaczęła się klasa maturalna i nie ukrywam, iż natłok pracy początkowo trochę mnie przytłoczył. Muszę znaleźć na to jakiś złoty środek, bo do maja może być ciężko z robieniem czegokolwiek innego niż tylko zajmowanie się polskim czy hiszpańskim.

Pierwszym pomysłem na ten wpis był właśnie „złoty środek” i jak go znaleźć. Od jakiegoś czasu zastanawiam się jak zorganizować najbliższe miesiące… Jedyne co mi przyszło do głowy, to po prostu zaplanowanie pracy. Nie jest to żadna nowość, wiem, ale sprawdziłam to na sobie i działa! W poprzedni weekend zrobiłam wszystko, co chciałam i jestem z siebie naprawdę zadowolona :) Nic nadzwyczajnego, a może ułatwić życie.

W przyszłym tygodniu szykuję się jeszcze więcej zajęć, poza tymi czysto szkolnymi, m.in. lekcja duńskiego! W ramach Europejskiego Dnia Języków (26. września) zapisałam się na lekcję pokazową tego języka i baaardzo się cieszę! Możliwe, że pójdę jeszcze na niderlandzki, bułgarski i włoski. Nauka duńskiego to jedno z moich marzeń do zrealizowania w najbliższej przyszłości, więc to będzie  dobry początek. Dokładnie za tydzień czeka mnie coś ważnego. Stres z tym związany motywuje, ale mimo to cały czas  się obawiam. Jednak stawianie samej sobie nowych wyzwań to ostatnio mój największy cel, więc cieszę się, że będę miała okazję się sprawdzić!

Stawiajcie przed sobą wyzwania, próbujcie nowych rzeczy i nie obawiajcie się, że nie podołacie! Gdzieś ostatnio usłyszałam, że jedna porażka może wnieść w nasze życie więcej, niż kilka zwycięstw.  Trzeba walczyć o to, żeby odnieść zwycięstwo, to oczywiste, ale niech porażka nie będzie demotywująca. Najważniejsze, to wyciągnąć wnioski, a następnym razem będzie tyko lepiej. Tym górnolotnym przesłaniem kończę ten wpis, za kilka dni postaram się wrzucić coś konkretnego, a w międzyczasie może To mi się podoba!! Udanego weekendu! :)

2 komentarze:

  1. haha, my w organizacji też organizowaliśmy europejski dzień języków i nawet byłam jego koordynatorką ;) mieliśmy bułgarski, norweski, ukraiński i holenderski, spotkania z podróżnikami i z Conrado Moreno ;) super sprawa! myślę, że jeśli chodzi o natłok obowiązków to złotym środkiem będzie znalezienie czasu i "zmuszenie się" raz, dwa razy w tygodniu, do siedzenia na blogu dotąd, dopóki nie przyjdzie ci myśl na posta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, czytałam u Ciebie o EDJ :) Właśnie siedziałam i w końcu pomysł sam wpadł mi do głowy... ;)

      Usuń