czwartek, 22 sierpnia 2013

Jak się uczę hiszpańskiego.



Hiszpańskiego i innych języków. Na pewno już wspomniałam tutaj, że nauka języków obcych sprawia mi przyjemność. I dzięki kilku sposobom jest całkiem łatwa o czym dzisiaj chcę napisać. Zdaję sobie sprawę, że dłuuugi tekst niekoniecznie może zachęcić do czytania, ale mimo to polecam i dziękuję, jeśli ktoś dobrnie do końca. Naprawdę będę się starała pisać krótsze i konkretne posty… :)


Na początek warto wspomnieć o tym, że nauka języków może otworzyć wiele drzwi. Do kariery, a przede wszystkim do świata. Niby proste i oczywiste jednak cały czas są osoby, które tego nie rozumieją. Błąd. Duży błąd. Z czego wynika? Po części z lenistwa, ale myślę że powodem może być również niewiedza jak się za to zabrać. Angielski każdy ma w szkole od zawsze. A co z innymi językami?


Naukę hiszpańskiego zaczęłam ponad 2 lata temu. A w zasadzie to jakieś 10 lat temu. Będąc małą dziewczynką oglądałam hiszpańskie telenowele. To były czasy… Lubiłam te seriale, nawet dzisiaj czasem na jakiś zerknę, ale tylko na chwilę – właśnie po to, żeby posłuchać hiszpańskiego. Oglądałam te seriale, oglądałam… I osłuchałam się z językiem. Dopiero w liceum tak naprawdę zaczęłam się go uczyć, ale jako jedyna w klasie od początku rozumiałam wszystko co mówił nauczyciel. A mówił do nas tylko po hiszpańsku. Trzeba było zobaczyć jego minę, kiedy po pół roku zapytał ile uczyłam się hiszpańskiego i w odpowiedzi usłyszał ‘nigdy się nie uczyłam’… Po co to opowiadam? Bo najlepszą metodą na naukę jakiegokolwiek języka obcego jest otaczanie się nim. Mówi się, że najlepiej nauczyć się języka mieszkając, pracując w danym kraju, ale umówmy się – nie każdy ma teraz możliwość (albo chęci) do przeprowadzki w obce miejsce tylko po to, żeby nauczyć się języka (ja widzę w tym same zalety, ale to już odrębna historia). Jeśli nie ma takich możliwości, to najlepiej codziennie dawkować sobie dany język.

W dzisiejszych czasach do muzyki dostęp ma każdy, można wpisać w wyszukiwarkę frazę typu ‘hiszpańskie radio’, włączyć pierwszą lepszą stację i połączyć przyjemne z pożytecznym. Filmy też są dostępne (najlepiej oglądać z napisami – polskimi, ale polecam też z napisami w danym języku obcym, to naprawdę pomaga, a zrozumieć nie jest aż tak trudno – jest to metoda dla bardziej zaawansowanych). Kolejna rzecz to hiszpańska telewizja. Większość z nas ma teraz kablówkę, telewizję cyfrową (zwał jak zwał, nie znam się) i bardzo łatwo o dostęp do zagranicznych kanałów. Ja w swojej dość słabej ofercie telewizji mam większość kanałów obcojęzycznych, od francuskich przez włoskie do arabskich. A najważniejsze, że mam informacyjny kanał Televisión Española, który kiedyś miałam włączony cały czas. Nie dość, że oglądam wiadomości, więc wiem co się dzieje na świecie, to jeszcze słucham języka i uczę się nowych słówek.


No właśnie, słówka – osłuchanie się z językiem to dobra metoda na zapoznanie się z akcentem i poszerzenie słownictwa. A gdzie gramatyka? Na to jeszcze nie znalazłam dobrej metody (ale nadal szukam!). Mogę polecić wydawnictwo EDGARD – dużo języków, książki przystosowane do każdego poziomu, gramatyka dobrze wyjaśniona.


Wracając do poszerzania słownictwa, to bardzo polecam założyć specjalny notes, zeszyt na słówka. Codziennie do głowy przychodzi mi myśl ‘ciekawe jak po hiszpańsku jest…’ i tutaj pojawiają się przeróżne słówka od ‘sum’ przez ‘nagietek’ do ‘komentator sportowy’. Zawsze w torebce mam mały słownik hiszpańskiego, więc w każdym momencie mogę dane słówko sprawdzić. Wracając do domu sprawdzam w większym (i lepszym) słowniku – tak dla pewności i już mogę zapisywać słówka :) Nowo poznane słownictwo nigdzie nie umknie, a np. po zapisaniu całej strony w zeszycie można zrobić powtórkę. Teraz zamierzam założyć taki zeszyt, gdzie będę miała kolumny z trzema językami: angielskim, hiszpańskim oraz duńskim, którego naukę zamierzam rozpocząć.




Wiem, że tym postem Ameryki nie odkryłam, ale chodziło mi o pokazanie, że można. Trzeba tylko znaleźć odpowiednią dla siebie metodę, nie zrażać się, a nauka języków obcych naprawdę staje się prostsza i przyjemniejsza! Jestem ciekawa jakie metody macie Wy, może ktoś się odezwie...? :) Miłego popołudnia!

6 komentarzy:

  1. miałam dokładnie takie same metody!! i one są najlepsze, języka można nauczyć się instynktownie! ;) chociaż chciałabym posiedzieć chwilę w hiszpańskojęzycznym kraju zdana tylko na siebie, bo nadal muszę się wspomagać książkami i słownikami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się ostatnio strasznie opuściłam... :( pół roku temu mogłam swobodnie dyskutować z nauczycielem (co reszta klasy uważała za samobójstwo :D), a pod koniec roku szkolnego nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie jakie sporty uprawiam (co dla reszty klasy było szokiem :D), więc mam nadzieję, że dzięki przypomnieniu sobie tych metod jakoś się ogarnę.. bo hiszpański to zawsze było duże marzenie.. :) nic nie stoi na przeszkodzie, możesz jechać np. na erasmusa! poza tym wierzę w Twoje możliwości szpiega i wiem, że możesz sobie łatwo wynaleźć jakiś wolontariat czy nawet pracę w Hiszpanii czy innym Meksyku :D

      Usuń
    2. kurde, beeez kitu, że jestem taka przewidywalna, tego się już ode mnie oczekuje, że bach szalona decyzja i jadę :D odpisałam nt. postów z Brazylii u mnie na blogu pod twoim pytaniem ;)

      Usuń
    3. Nie narzekaj! Też bym chciała, żeby ludzie tego ode mnie oczekiwali. Przecież to czysta przyjemność! :D Powiem Ci, że czytając Twojego bloga (jakiś czas temu przeczytałam wszystko od deski do deski) to trochę mnie zainspirowałaś! Szczególnie różnymi wolontariatami, którymi zaczęłam się interesować.

      Usuń
  2. Uwielbiam hiszpański i latynoską kulturę. Przez kilka miesięcy uczyłam się w domu, potem pół roku na kursie, potem przerwałam, bo zabrakło mi pieniędzy i teraz znowu kombinuję, co tu zrobić :) Nie odpuszczę, jeśli nie będę mówić po hiszpańsku płynnie. A potem, kto wie... może portugalski? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie zamierzam odpuszczać. Zaprzepaszczenie wiedzy, którą już posiadam byłoby głupotą. Słówka to żaden problem, ale zdarza się, że regułki z gramatyki wyparowują mi z głowy... Musimy się za ten hiszpański mocno zabrać, może stworzę sobie jakieś wyzwanie... Hm hm ;) Portugalski też fajny, bardzo podobny do hiszpańskiego, więc byłoby łatwiej go przyswoić :) ale na razie duński, później włoski, a jak starczy czasu i życia to niech będzie ten portugalski :D

      Usuń